Czarne rzęsy chroniły je jak parasol.
Cień, który padał na Twe usta, sprawiał, że wydawały się jakby sine.
Już z daleka można było zobaczyć Twój biały uśmiech, niczym śnieg.
Całą harmonie popsuł deszcz, który spadł z nieba tak nagle.
Twoje czarne parasolki powoli wilgotniały, usta zaczęły jakby przemakać.
Delikatny uśmiech zaczął zamieniać się w głośny śmiech,
a Twoje krucze włosy stawały się coraz bardziej mokre.
Najpiękniejsze w tym wszystkim były Twoje ciemne jak smoła oczy,
błyszczące jak stos diamentów, nieoszlifowanych, pokazujących swoje naturalne piękno. Patrzyłam na nie.
I nie mogłam się napatrzeć.
Teraz wiem, że magia istnieje,
t y l k o
t r z e b a
u m i e ć
j ą
d o s t r z e c .
--
Wszystko mnie boli, nie znam powodu mych dolegliwości, aczkolwiek nie są one przyjemne. Znikają i nagle znów się pojawiają. Zaczynam się nawet trochę irytować, niemniej jednak, ja się nie poddam. W kuchni znajdują się tabletki, które zamierzam zażyć, może one pomogą mi się uwolnić od tych 'męczarni'. Lecz co będzie jeżeli nie zadziałają? Na razie wolę o tym nie myśleć. Ten czas postanawiam zaplanować inaczej, a mianowicie wączę jakąś denną komedie romantyczną i będę ubolewała dlaczego takie historie nie zdarzają w prawdziwym życiu. Wiem, to wszystko jest takie ambitne, ale przy moim IQ nie należy ode mnie dużo wymagać.







--
.
*
--
[link] yep, the universe always concerns me
thank you so much for the
--
Yay ^3^
--
.
*
Previous Page12345...Next Page